Extra

Ewa Hermaszewska z Głogowa robi cuda! Ceramiczne świąteczne ozdoby cieszą się wielkim zainteresowaniem3 min na czytanie

Ewa Hermaszewska z Głogowa robi cuda! Ceramiczne świąteczne ozdoby cieszą się wielkim zainteresowaniem

Zdobione zielonymi gałązkami talerze i świeczniki wyglądają jak z koronki. Do tego są ceramiczne bombki i urocze Mikołaje. Ewa Hermaszewska co roku na święta przygotowuje taką niezwykłą kolekcję, część dla rodziny, przyjaciół i znajomych, a część na zamówienie. – Wszystko niemal natychmiast się rozchodzi wśród ludzi, jak tylko wystawię w internecie zdjęcia – opowiada bardzo uradowana, że jej prace cieszą się takim wzięciem.

Z wykształcenia technik dentystyczny i artystka. Przed laty pracowała i prowadziła nawet pracownię protetyczną, ale doszła do wniosku, że bardziej jej po drodze z artystycznym zajęciem. Skończyła więc edukację artystyczną na Uniwersytecie Zielonogórskim i uczyła plastyki w szkole. – Od dziecka coś tworzyłam. Szukałam swojej artystycznej drogi. Malowałam obrazy, tworzyłam w masie solnej, ale na szczęście nauczyłam się robić ceramikę – opowiada, że to było jak strzał w dziesiątkę. Osiem lat temu poczuła, że właśnie tym chciałaby się zajmować. – Zrealizować marzenia pomogli mi mój tato i mąż, którzy kupili mi pierwszy piec do wypalania ceramiki. Teraz mam w domu takie dwa piece i jak mam pomysły oraz wenę, to mogę pracować od rana do wieczora. Znajomi dzwonią i pytają, kiedy będzie wyczekiwana przez nich patera lub figurka – opowiada, jak tworzy niemal pachnące świerkiem talerze, talerzyki, patery i świeczniki. – Kolekcję zimową tworzę przy pomocy gotowych form, z których wyrabiam w glinie kształt świerku, wyciskam różne kształty, a potem szkliwię i wypalam. Tegoroczna tak się spodobała, że każdy chciał mieć talerzyk z wyrastającym z niego świerkiem i szyszkami – mówi.

Taka praca wymaga cierpliwości, której pani Ewa nie miała, ale się jej nauczyła. Tworzy wszystko od początku, czyli własnoręcznie wyrabia glinę i lepi z niej różne kształty. Aby powstała kolekcja talerzy potrzeba wiele wiele czasu. W glinie odbija serwety, nawet kwiaty. Bardzo żmudna zabawa. Każde takie naczynie wypala się w piecu dwa razy. Po pierwszym wypalaniu, gdy osiąga wymaganą twardość, wszystko maluje się szkliwem. I tak przygotowana ozdoba znów wędruje do pieca. Nigdy nie wiadomo, co ostatecznie z niego wyjdzie. – To jest wielka niespodzianka. Adrenalina. Mogę siedzieć w pracowni całą dobę. Uspokaja mnie to, relaksuje. Uszczęśliwia mnie, że mogę robić to co kocham, a do tego spotykam się z tak przychylnym odbiorem mych prac. To mnie motywuje, wręcz uskrzydla – mówi uzdolniona głogowianka.

Co zrobi, to zaraz rozdaje lub sprzedaje. – Kiedyś miałam sklep internetowy, lecz nie nadążałam z produkcją i musiałam zrezygnować – opowiada. Dziś wystawia to, co zrobi na swojej stronie na Facebooku i Instagramie Heeva Biżuteria Unikatowa – bo właśnie od biżuterii zaczynała swoją przygodę z ceramiką. Kolekcja świąteczna, którą przygotowywała od września, już się prawie rozeszła. – Jeszcze zrobię trzy patery i to koniec. Zbieram siły na Wielkanoc, muszę pomyśleć o kurczaczkach i barankach – śmieje się zadowolona, ale zaraz dodaje, że przed nią jeszcze wiele nauki i wyzwań. Pracuje nad techniką wyrabiania ceramicznych kubków i filiżanek. – Mam wiele pomysłów. Czerpię je z codziennych życiowych sytuacji. Jeden pomysł rodzi tysiące kolejnych. Czasem nie mogę w nocy spać, czekam kiedy nadejdzie ranek i będę mogła znów coś nowego ulepić, a potem wstawić do pieca – zapewnia. O pani Ewie jest coraz głośniej. Robiła nawet figurkę ceramiczną na zamówienie prezesa Porsche z Włoch.
RED

Zobacz inne

Więcej w Extra