Dzieje sięmy:KotlaRegion

Miał śrut w oku. Kto strzela do kotów z wiatrówki? To barbarzyństwo!3 min na czytanie

Miał śrut w głowie! Kto strzela do kotów z wiatrówki? 1

Zwierzak krążył po wsi porzucony i wygłodniały, z nadzieją i zaufaniem podchodził do człowieka i pewnie wtedy… został postrzelony z wiatrówki. Takie rzeczy dzieją się naprawdę. Na to bestialskie zachowanie zwrócić uwagę dwa dni temu w internecie, a wczoraj na zebraniu wiejskim w Grochowicach Jan Baraniecki, mieszkaniec wsi. W środę wieczorem (18.01.) mówił: – To nieludzkie! Już niehumanitarne jest to, że ktoś nie jest w stanie zapewnić opieki swojemu zwierzęciu i ot tak je wyrzuca. Ale żeby strzelać do kota? – nie potrafi zrozumieć takiego zachowania ludzi.

Jan Baraniecki ma dużo serca dla zwierząt i opiekuje się kocimi przybłędami – Mam już ich 10 – mówi – Niedawno opublikowałem wspomnienie z naszej walki o życie kotka Rysia. Niestety tę walkę przegraliśmy. Dziś, po 7 latach, przedstawiam innego kota, który jakiś czas temu zaczął przychodzić do nas dożywiać się – opisał te trudniejsze chwile. To była walka, jaką musiał stoczyć jego podopieczny i z jaką mierzy się teraz kolejny kot. W jego głowie weterynarz znalazł… śrut z wiatrówki.

– Kot miał śmiesznie wywinięte uszy. Dlatego nazwaliśmy go Rysio. Oswoił się, ale nigdy nie dał się pogłaskać, w końcu przyszedł do nas chory, bardzo przemarznięty. Podszedł i z dużym zaufaniem dał się złapać – relacjonuje pan Jan – Pojechałem z nim do weterynarza Okazało się, że ma silne zapalenie płuc. Zastrzyki, kroplówki i całe leczenie trwało ok. 2 tygodnie – opowiada.

Zwierzak miał jednak jeszcze jedną dolegliwość. – Na nosie, w okolicy oczodołu, zrobiła się przetoka, z˙której wyciekała ropa. Miał również połamane wszystkie zęby. Aby je wyrwać, potrzeba było kota uśpić. Lekarz weterynarii zdecydował, że przy okazji sprawdzi, co jest z tą przetoką. I co się okazało? Tego nikt nawet nie przypuszczał… w głowie kota tkwił śrut!

Nie mam słów na określenie tego czynu. Rodzą się pytania, kto i dlaczego strzela do kotów? Trzeba zainteresować tym policję – Od miesiąca Rysia trzymam w domu. Nadal go leczę – przyznaje Jan Baraniecki. – Wygląda bardzo mizernie. Nie wspominam o tym, że usługi weterynaryjne są drogie. Ale cieszę się, że pani weterynarz stanęła na wysokości zadania – mówi.

RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się