Extra

Nasza Karolina strzelała bramki dla reprezentacji Polski!4 min na czytanie

Nasza Karolina strzelała bramki dla reprezentacji Polski!

Zamiast bawić się lalkami z koleżankami, biegała kopać piłkę z chłopakami – i tak od najmłodszych lat. Jest wychowanką Sokoła Jerzmanowa, gdzie stawiała pierwsze kroki w piłkarskiej karierze. Później? Oj, szybko się to potoczyło. Były występy w Ekstralidze i w biało-czerwonej koszulce reprezentacji Polski. Coś wielkiego. – Po prostu strzelam bramki – mówi skromnie o sobie Karolina Kaźmierska (23 l.), która takiej przygody sobie nie wyśniła, ona się zdarzyła.

Wyjazd do Soczi w Rosji był w pewnym sensie nagrodą za poświęcenie oraz ciężką pracę. A było to, gdy grała w Zagłębiu Lubin. Przyjechała na testy, sprawdziła się i została. – Wszystko zaczęło się od kopania piłki ze starszym bratem Kamilem – to on zaprowadził mnie na boisko – przyznaje Karolina, która często stawała na bramce, bo… nie było komu. – Oberwałam parę razy w głowę, ale się nie poddawałam. Kiedy dostałam od nich szansę na grę w polu, wtedy grałam na ataku. Spodobało mi się, bo jakoś miałam do tego smykałkę. Strzelałam sporo goli – przypomina sobie to, co działo się w czasach szkoły podstawowej. Brat Kamil też był pod jej wrażeniem. Zaprowadził na trening młodzików. Na boisku sami chłopcy i ona jedna – dziewczyna. – I co? Strzeliłam piękną bramkę z przewrotki, wszyscy byli pod wrażeniem. A trener zaproponował mi, żebym z nimi jeździła na ligowe mecze. Na szczęście w taj kategorii wiekowej przepisy pozwalały na to, abym mogła występować w jednej drużynie z chłopcami. Przyznam szczerze, że w żadnej innej to się chyba nie przytrafiło – nie ukrywa zdolna piłkarka. Tam zdobywała niezwykle ważne doświadczenie. Zaowocowało transferem właśnie do Zagłębia, gdzie początkowo miała występować w drugiej drużynie – trzecioligowej. Szybko jednak się okazało, że zasługuje na coś więcej. – Po dwóch-trzech miesiącach została przesunięta do pierwszego zespołu z Ekstraligi. Dostawał kilka minut w meczu, chyba radziłam sobie dobrze. Grałam coraz więcej, by stać się podstawową zawodniczką – wspomina.

Strzelała gola za golem. Nic dziwnego, że znalazła się na celowniku selekcjonera reprezentacji Polski. Została powołana do kadry do lat 19 na turniej odbywający się w Rosji. – To było coś niesamowitego – mecze z orzełkiem na piersi. Dla wielu to marzenia, które nigdy się nie spełniły. Mi się udało, jestem z tego dumna. Czułam wsparcie rodziny, przyjaciół i znajomych. Soczi było piękne, piękna była ta przygoda – mówi podekscytowana, bo w drodze na sam szczyt pomogło jej przecież wiele osób. Wszystkim dziś jest wdzięczna. – Niestety w sporcie bywa tak, że zdarzają się kontuzje. Mnie też to nie ominęło. Był to poważny uraz… pamiętam, że podczas meczu z zespołem z Wałbrzycha rywalka wślizgiem zahaczyła o moją nogę. Złamana noga, dwie operacje i długa rehabilitacja. Przerwa trwała kilka miesięcy i sprawiła sporo bólu – głos się łamie Karolinie, bo można powiedzieć, że to był jej pierwszy taki kryzysy w karierze. Następnie rozwiązano jej drużynę. – Oficjalnie z powodu braku pieniędzy. Miałam oferty z wielu klubów, ale po tej kontuzji nie czułam się na siłach, chyba bardziej psychicznie niż fizycznie. Pozostawał jakiś strach. Dlatego zdecydowałam kontynuować karierę tutaj na miejscu, blisko rodziny – opowiada, że wybrała wtedy Miedź Legnica występującą w 2.lidze. Pech chciał, że po sezonie i ten klub ogłosił rozwiązanie zespołu. Wtedy zapadła decyzja, żeby postawić na naukę, pracę. Piłką się cieszyć. – Uważała, że wiele osiągnęłam. Chciałam skupić się na czymś innym. I zawsze powtarzałam sobie, że jeżeli będzie taka możliwość, to chciałabym zagrać w Chrobrym. Jestem tutaj, walczymy o trzecią ligę, jest naprawdę fanie – gwarantuje, bo przecież ma jeszcze jakieś sportowe cele. W Lubinie rozpoczęła też pracę jako trenerka młodszych piłkarek. Futbol kocha, nie chce się z nim rozstawać. A o sukcesach przypominają jej liczne nagrody i fotografie.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra