Extra

Panie mówią o nim, że to chodząca elegancja2 min na czytanie

Panie mówią o nim, że to chodząca elegancja

Józef Gulkowski (71 l.) świetnie się wpasował swoim wyglądem oraz osobowością w to miejsce – w teatr im. Andreasa Gryphiusa w Głogowie. – Bardzo się cieszymy, że znaleźliśmy takiego człowieka – przyznaje Bartosz Adamczak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, do którego przynależy także Teatr im. Andreasa Gryphiusa. To właśnie on przyjmował pana Józefa do pracy.

– Gustownie ubrany, niezwykle elegancki, a do tego bardzo przystojny – tak o nim mówią wszystkie panie zatrudnione w teatrze i w Miejskim Ośrodku Kultury. – Takiego drugiego mężczyzny u nas nie ma – zapewniają. Pan Józef faktycznie robi niezwykłe wrażenie. Na dzień dobry wita gości.

Okazuje się, że Józef Gulkowski jest na emeryturze. Mieszka w Retkowie w gminie Grębocice i do pracy w teatrze dojeżdża. – Nie sprawia mi to żadnych trudności. Mam dużo czasu – opowiada, że kiedyś mieszkał w Głogowie i prowadził przy ul. Rudnowskiej sklep z częściami do maszyn rolniczych. Teraz jego interes przejął syn, a on przeprowadził się do domu po rodzicach na wsi. – Ciężko tak siedzieć w domu, więc szukałem jakiegoś zajęcia. Dodatkowo parę groszy zawsze się przyda – wspomina, że ma kolegę, który pracuje w MOK – u, więc od niego dowiedział się, że szukają szatniarza to teatru. – Zgłosiłem się. Miałem rozmowę z kierowniczką, a potem z dyrektorem. Popatrzył na mnie, trochę wypytał, opowiedział co mam robić i powiedział, że mam tę pracę – przypomina sobie. I tym właśnie sposobem pan Józef od dwóch lat prowadzi szatnię w teatrze.

Przyznaje, że nigdy wcześniej nie był nawet na żadnym spektaklu w teatrze. – Z żoną chodziliśmy jedynie do kina – zdradza. Jednocześnie rozwiewając wyobrażenia tych, którzy sądzą, że od lat był związany z tym światem. Żona nauczyła go także tej przydającej się w takiej sytuacji elegancji i wyrobiła w nim gust. – Dbała przez lata o moje ubranie. Niestety, nie ma jej od czterech lat, a mi zostało, że muszę się dobrze ubierać. Mam dużo marynarek, które noszę do pracy, ale nierzadko na spektakle teatralne przychodzę w garniturach. Mam taką pracę, że muszę się odpowiednio prezentować. Tak przynajmniej uważam – mówi. I zapewnia, że garniturów ma dużo. Do fryzjera chodzi regularnie, co trzy tygodnie. Trzyma także nienaganną figurę, co przy 185 cm wzrostu jest kolejnym atutem.
RED

Zobacz inne

Więcej w Extra