W samym sercu Głogowa, tuż za przyciemnionymi szybami niepozornych lokali, przez dwa lata tętniło życie przestępczego imperium. W świecie, w którym pozornie nic nie zdradzało nielegalnej działalności, 30 osób — głównie kobiety, w tym seniorki — zbudowano strukturę odpowiadającą modelowi grupy zorganizowanej. Grupy, której podstawowym celem było organizowanie nielegalnych gier hazardowych. Teraz prokuratura zakończyła śledztwo, wszyscy staną przed sądem.
To była akcja jak z filmu. 31 maja 2023 roku równocześnie, o świcie, policjanci i funkcjonariusze służby celno-skarbowej wkroczyli do pięciu salonów gier — czterech w Głogowie i jednego w Górze. Zabezpieczyli 13 automatów, ponad 170 tysięcy złotych w gotówce i szczegółową dokumentację: grafiki pracy, zapisy wypłat i „pogotowie kasowe”. Zatrzymali także 30 osób.
To wynik wielu miesięcy operacyjnych działań
– mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, Liliana Łukasiewicz.
W tym samym czasie zatrzymano liderów grupy oraz ich partnerki. U „bossa” Kamila Sz., znanego w środowisku jako „Cygan”, i jego partnerki Katarzyny M. zabezpieczono 37 tys. zł. W mieszkaniu Patryka T. — ponad 48 tys. zł i kij bejsbolowy. Dodatkowo śledczy odnaleźli 70 tys. zł i 3 tys. euro, które desperacko jeden z przestępców wyrzucił przez balkon. Ryszard B., recydywista i jeden z filarów grupy, miał w domu nie tylko gotówkę, ale też narkotyki i amunicję.
Klienci salonów grali na niezarejestrowanych automatach, w lokalach wyposażonych w kamery i zabezpieczenia przed „niepewnymi gośćmi”. Każdy ruch był śledzony zdalnie przez liderów grupy.
Z zyskiem nie było problemu — według biegłych, do automatów wrzucono łącznie ponad 2,4 mln zł, a wypłacono 1,6 mln zł. Rachunek był prosty: zysk sięgnął ponad 822 tys. zł.
Obsługą salonów zajmowały się głównie kobiety, z czego wiele to emerytki.
Niektóre z nich dorabiały sobie do emerytury
– mówi prokurator Liliana Łukasiewicz.
Ich obowiązki? Obsługa klientów, nalewanie drinków z nielegalnego alkoholu, pilnowanie porządku, liczenie wygranych. Prokuratura podkreśla, że uczyniły z przestępstwa stałe źródło dochodu, co oznacza zaostrzenie odpowiedzialności karnej.
Ale działalność salonów nie kończyła się na hazardzie. W tle funkcjonowała dystrybucja narkotyków. Zajmowali się nią liderzy grupy i ich partnerki. Środki były przechowywane w mieszkaniach, a sprzedaż prowadzono pod przykrywką codziennych rozmów — zamiast nazw substancji, używano słów kodowych: „kamień”, „zielone spodenki”, „kawa”.
To właśnie dzięki analizie tych rozmów, z pomocą biegłego od slangu narkotykowego, udało się ustalić zasięg narkobiznesu. Choć śledczy nie ustalili dokładnych ilości substancji, skala była wystarczająco duża, by postawić zarzuty 30 osobom.

To jednak nie wszystko. Na polecenie jednego z członków grupy i jego matki, pracownice salonów skupowały przedmioty pochodzące z kradzieży sklepowych: czekolady, alkohol, kosmetyki. Sprzedawano je za połowę ceny. Niewinny z pozoru proceder miał jednak jasne znamiona paserstwa.
W mieszkaniach zatrzymanych funkcjonariusze znaleźli nie tylko pieniądze i narkotyki, ale też kije bejsbolowe, kastety i naboje.
Akt oskarżenia objął 30 osób: 22 kobiety i 8 mężczyzn. 25 z nich usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i urządzania nielegalnych gier hazardowych. Pozostałe pięć – pomocnictwa, paserstwa i rozpowszechniania narkotyków.
Trzon organizacji tworzyli: Kamil Sz. (42 l.) – założyciel i lider grupy, Ryszard B. (51 l.) – recydywista, wykonawca kluczowych zadań, Patryk T. (24 l.) oraz Denis L. (29 l.).
Większość kobiet zajmowała się obsługą automatów i klientów. Większość z nich przyznała się do winy. Częściowo do oskarżeń przyznał się też Ryszard B. Liderzy – milczą.
Oskarżeni odpowiedzą m.in. za organizację nielegalnych gier hazardowych bez koncesji i rejestracji, za działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, za paserstwo, a niektórzy – za rozprowadzanie narkotyków.
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Legnicy. Oskarżeni odpowiedzą głównie za to, że nie posiadając koncesji na prowadzenie działalności w zakresie gier na automatach oraz bez ich rejestracji przez właściwego naczelnika urzędu celno-skarbowego, urządzali i prowadzili gry hazardowe. Szefowi grupy Ryszardowi B. grozi od roku do 10 lat więzienia, a pozostałym osobom grzywna lub pozbawienie wolności do 3 lat.
(DN)
foto: archiwum redakcji
Niezwykłe miejsce w Głogowie
Się k......a rozładowaniem ruchu zajmijcie a nie pszczołami
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
15:32, 2026-05-26
Wpadł po włamaniu do Dino
Panie z dino nie bały się zadzwonić na policję?
alicja
14:48, 2026-05-26
Kulisy rozbicia gangu automatów do gier z Głogowa
cygaro konfitura,wspolpraca i zero konsekwencji,labryga poplacze sie jak kiedys na kleczkowskiej i go puszcza 🤣
lalka
14:33, 2026-05-26
Facebook zlikwidował Festung Glogau
Strzeżcie się wszyscy bo info gonia wypłynie
Skruch goń
14:01, 2026-05-26
8 0
Denis L. to ten co lubi transów? Pan Labrygas? xd
2 0
Cygaro to konfident pospszedaje wszystkich i wypuszczam go
1 0
Co by nie było wyjdzie i ma milion... Bo długo się wygraną nie nacieszył póki co
0 0
Przepraszam ale to jest śmieszne, takie lokale oznaczone 24h,są w każdym mieście i powstają jak grzyby po deszczu.
Okamerowane, nowe warte więcej jak garaż blaszany.
Służby nie chcą tego widzieć i tyle.
Gdzie KAS?!!!
0 0
cygaro konfitura,wspolpraca i zero konsekwencji,labryga poplacze sie jak kiedys na kleczkowskiej i go puszcza
🤣
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz