Kiedy odbieramy od niego połączenie, w Głogowie jest środek dnia. U Pawła Syczewskiego dopiero czwarta rano. Za oknem ciemno, bo właśnie wylądował w Vancouver. Za chwilę przebierze się z munduru i razem z załogą ruszy w góry. Tak wygląda codzienność chłopaka z Głogowa, który spełnił swoje marzenie i dziś lata po całym świecie jako steward niemieckiej Lufthansy.
Niedawno wylądowaliśmy. Zostajemy tutaj na trzy dni, więc jedziemy trochę pozwiedzać i nacieszyć się widokami
– opowiada.
Paweł ukończył technikum hotelarskie w Zespole Szkół Ekonomicznych w Głogowie. Jak sam przyznaje, od początku wiedział, co chce robić w życiu.
Miałem taką ukierunkowaną ścieżkę zawodową już w głowie. Bardzo zależało mi, żeby dostać się właśnie na hotelarstwo. Nie składałem podań na żaden inny kierunek
– wspomina.
Po szkole nie trafił od razu do samolotu. Najpierw pracował w pięciogwiazdkowym hotelu Waldorf Astoria w Berlinie. Tam szlifował język niemiecki, zdobywał doświadczenie i pewność siebie. Gdy zrobili rekrutację do linii lotniczych, zgłosił się i został przyjęty. Każda linia szkoli swoich pracowników i on przeszedł taką akademię, a potem rozpoczął podniebne podboje. Najpierw latał dla Air Berlin, a później trafił do Lufthansy.
Teraz się uśmiecha, ale przyznaje, że aby dostać się do takiej pracy, musiał pokonać wiele przeciwności losu i ponieść wiele wyrzeczeń. Teraz się uśmiecha, jest wyluzowany, ale przyznaje, że przebył trudną drogę. - To nie jest praca dla każdego. Cięgle jestem w drodze, zmiany czasu, często jet lagi, ale ja kocham to co robię i daje mi to satysfakcję – przyznaje.
Dziś spędza w powietrzu 80 do 90 godzin miesięcznie. Zazwyczaj są to cztery długie trasy.
Na początku miesiąca wróciłem z Tokio, gdzie byłem pięć dni. Teraz jestem w Vancouver, potem San Francisco czy Denver. Trochę czasu w powietrzu się spędza, a kolejne loty przede mną
– przyznaje. Trzeba wstawać o drugiej lub trzeciej, pracować w nocy. Startuje się w Tokio i jest ranek, ląduje się w Polsce i znów jest ranek.
Czasami śmieję się, że to podróże w czasie. Startujemy we Frankfurcie rano, lądujemy po drugiej stronie świata i też jest rano. To prawie science fiction
– mówi z uśmiechem.
Podkreśla jednak, że steward to wcale nie „podniebny kelner". Podawanie posiłków, herbaty czy kawy to dodatkowe zajęcia, ale przede wszystkim jest to niezwykle odpowiedzialna praca, gdyż odpowiada się za bezpieczeństwo pasażerów. Praca wymaga samodyscypliny, odporności na jet lag i życia według zegara, który nieustannie się zmienia.
Nie jest dla każdego. Ale ja po prostu kocham to, co robię. Ta praca daje mi ogromną satysfakcję
– przyznaje.
Choć mieszka dziś w okolicach Szczecina i do bazy we Frankfurcie dolatuje samolotem, nie zapomina o swoich korzeniach.
Dla mnie było niepojęte, że chłopak z mniejszej podgłogowskiej miejscowości może pracować w takim hotelu, a później latać w tak renomowanej linii lotniczej. Do tej pory jest to dla mnie coś niesamowitego
– mówi, bo pochodzi z wioski Koźlice w gminie Gaworzyce.
I dodaje, że gdyby miał wybierać jeszcze raz, bez wahania poszedłby tą samą drogą.
Na pożegnanie życzy wszystkim „słońca bez końca". Sam zdaje się żyć właśnie według tej zasady. Nawet jeśli czasem nad chmurami zbierają się ciemności, zawsze wierzy, że za chwilę znowu wyjdzie słońce. A jemu pozostaje życzyć tylko jednego – tyle lądowań, ile startów.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
edek16:21, 18.06.2026
no i git
Jola16:39, 18.06.2026
No i kogo to obchodzi....
Paula17:24, 18.06.2026
Już nie macie o czym pisać 🤣 gość jest po prostu stewardem, no umówmy sie, żaden wyczyn a odpisujecie jego "osiagniecie" jakby w kosmos polecial
alicja17:28, 18.06.2026
faktycznie ale osiagniecie jest wazniejszy od pilotai to u niemcow
no i17:30, 18.06.2026
dobrze ze lata a nie gania w policji bo by Bakiewicza scigal
oj17:31, 18.06.2026
a czy przypadkiem panu TUSKOWI nie poprawial tacy to by bylo osiagniecie
yyz17:55, 18.06.2026
a nie jest to tak ze trafil tam skad jego rodzinka zjechala do Kozielic
UNO18:02, 18.06.2026
DZIECKO SZCZESCIA NICZYM ŁAJKA TEZ LATALA PRAWDA, A NIE JEST TO TEN CO TO PEWIEN POSEL OD TUSKA WOLAL RATUNKU BO GO W SAMOLOCIE NIEMIECKIM BIJA
11918:37, 18.06.2026
Dajmy sobie spokój z tym żalosnym czlowieczkiem, ciągnie wilka do lasu i koniec komentarza
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Chłopak z Głogowa podbija niebo
Dajmy sobie spokój z tym żalosnym czlowieczkiem, ciągnie wilka do lasu i koniec komentarza
119
18:37, 2026-06-18
Chłopak z Głogowa podbija niebo
DZIECKO SZCZESCIA NICZYM ŁAJKA TEZ LATALA PRAWDA, A NIE JEST TO TEN CO TO PEWIEN POSEL OD TUSKA WOLAL RATUNKU BO GO W SAMOLOCIE NIEMIECKIM BIJA
UNO
18:02, 2026-06-18
Chłopak z Głogowa podbija niebo
a nie jest to tak ze trafil tam skad jego rodzinka zjechala do Kozielic
yyz
17:55, 2026-06-18
Spalarnia śmieci dla Głogowa? Gorąca dyskusja na sesji
kto jest prezydentem MAJEWSKI CZY ROKASZEWICZ bo Majewski zarzadza jak ten doktorek w Warszawie. boicie sie zadrzc z huta i tym ich cieplem na wszystko jest tylko dla swoich a dla calego miasta nie ma. niech ten MAJEWSKI SADZI KWIATKI TYM DZIEDZICOM DZIURY I NIECH PRZESTANIE ZARZADZAC MIASTEM
ja
17:42, 2026-06-18