Problem bardzo ciężkiej wagi! Już setki osób skorzystało z pomocy głogowskich chirurgów w walce z otyłością

Automatycznie zapisany szkic 774
1

Już nie tylko dla sylwetki, a przede wszystkim dla zdrowia! Nie wszystkim się udaje, ale już setki osób skorzystało z pomocy głogowskich chirurgów w walce z otyłością. Khalil El Mohtar, pionier bariatrii w Głogowie, uśmiecha się. – Naszym sukcesem jest także trójka dzieci – tłumaczy, że dzięki „zrzuceniu” kilogramów  i uregulowaniu dzięki temu gospodarki hormonalnej, kobiety mogły zajść w ciążę i urodzić. – I tylko szkoda, że żadna nie dała dziecku mojego imienia – żartuje ordynator głogowskich chirurgów, który dziewięć lat tematu rozpoczął w naszym szpitalu leczenie chorych z nadwagą dwiema metodami: mini gastric bypassem i mankietową resekcją żołądka. Niestety, w przypadku 20 proc. pacjentów żadna nie była skuteczna, co jest normą światową.

Sama deklaracja, żeby coś ze sobą zrobić i poddanie się zabiegowi nie wystarczy. Stąd też jeden z warunków, który trzeba spełnić, zanim się trafi na stół operacyjny – rozmowa z psychologiem, a jeśli nie wystarczy –  psychoterapia, która ma pomóc w przestawieniu się na inny styl życia i wyglądu. Nie wszyscy dają sobie z tym radę. Dr Khalil El Mohtar wspomina mężczyznę z wagą 180 kg, który przygotowywał się półtora roku. Sukcesem było zrzucenie 90 kg. Jak dotąd rekordzistą był mężczyzna, który ważył 239 kg, a po zabiegu schudł do 106 kg.

Jakie były dalsze losy chorych po leczeniu do końca nie wiadomo. Ale od dwóch prowadzony jest monitoring, który w założeniu ma trwać dziesięć lat – przez ten czas lekarze będą wiedzieć, co się dzieje z pacjentem – czy po schudnięciu utrzymuje wagę, czy też znowu przytył, co najczęściej zdarza się po 3-5 latach. – Każdy otrzymuje tak zwany paszport bariatryczny, w którym zapisywane są wszystkie wizyty, wyniki badań i konsultacje – ordynator wskazuje, że od jakiegoś czasu chorzy są także pod stałą opieką zespołu bariatrycznego. To anestezjolog, psycholog, dietetyk i chirurg.

Dla większości osób z otyłością, po nieskutecznej walce i poddaniu się, bo kolejna dieta okazała się porażką, zabieg chirurgiczny to ostatnia nadzieja. Jeszcze do niedawna to kobiety najczęściej decydowały się na tę metodę, teraz jest też sporo mężczyzn. Najmłodszy pacjent miał 22 lata, a najstarszy był po 60. Średnia wieku to 25 – 50 lat. Aby zakwalifikować się do zabiegu, trzeba przejść procedurę, która zaczyna się od rozmowy z lekarzem. – Pacjent musi mieć świadomość, że same chęci nie wystarczą – Khalil El Mohtar jest w stałym kontakcie ze ludźmi, którym daje szansę na lepsze, a przede wszystkim zdrowe życie.

– Mają mój numer telefonu i w każdej chwili mogą zadzwonić, jeśli dzieje się coś nie tak. Leczenie otyłości to długi proces i wymaga dyscypliny i samozaparcia – doktor dopinguje swoich pacjentów i każdy zrzucony kilogram jest dla niego sukcesem. O tym, że nasz głogowski chirurg odniósł sukces w bariatrii świadczą nie tylko lżejsi o setki kilogramów pacjenci. Kilka dni temu ordynator przeprowadził dwudniowe wideoszkolenie dla przedstawicieli firm produkujących sprzęt do operacji bariatrycznych, co jest dużym wyróżnieniem dla głogowskiego szpitala.

Złe nawyki, mało ruchu i lenistwo. Dość! Tym razem musi się udać. 32- letnia Renata po zabiegu zmniejszenia żołądka opowiada nam swoją historię jak dobiła do 123 kg. Jest śliczną, uśmiechniętą i pogodną młodą kobietą. Zanim odpowie, jak trafiła do dr. Mohtara ociera łzy z oczu. – Zrobiłam to, bo nie chciałam już tak dalej żyć – tłumaczy, że nie chce, aby w przyszłości jej dzieci miały ten sam problem. – Miałam z dziewięć lat. W zieleniaku zapytałam mamę, co to jest wskazując na brukselkę i poprosiłam, aby ją kupiła. Usłyszałam, że tato tego nie będzie jadł. I teraz wiem, że w naszym domu ważna była tylko tłusta karkówka i boczek – pani Renata przyznaje, że walcząc z otyłością powiedziała mamie, że ma o to do niej żal.

Z czego wzięło się te 123 kg? W tym przypadku to efekt otyłości metabolicznej, czyli niekoniecznie dużych ilości jedzenia, a zaburzeń , które nawet po niewielkiej, ale złej jakości pożywienia, spowodowały kilogramy nadwagi. – Byłam głupia, że słuchałam ludzi – jedz wszystko, bo jesteś w ciąży – tak kobieta wspomina początek obżarstwa. I jadła, ile się dało. Piła też bardzo dużo coca-coli, była wręcz od niej uzależniona. Napój poprawiał jej humor, podobnie jak burgery, które były nagrodą. Zajadała i smutki, i radości, bardzo szybko popadała w chandrę, kiedy ograniczała jedzenie. Byłam zła na siebie, bo wiedziałam, że źle robię, a i tak jadłam mięso smażone, po którym fatalnie się czułam.

Przed przyjęciem się do szpitala dała się skusić na pożegnalne „najedzenie się”. Zaczęła dobrze – od owsianki z kefirem i bananem. Później był sernik i na obiad schabowy z pieczonymi ziemniakami i surówką. Na deser jabłecznik i tak dotrwała do godz. 22, kiedy zjadła budyń. – Teraz tak nie będzie, muszę uszanować samą siebie i wyzwanie, którego się podjęłam – pani Renata zna także smak sukcesu. Dwa lata była na diecie – zrzuciła wtedy 30 kg. – Musi mi się udać, nie mogę zmarnować pracy lekarzy. Mam wspaniałego męża, który mnie mobilizuje i wspiera. Nie mogę i nie chcę, aby jedzenie zdominowało moje życie. Nie chcę, aby moje dzieci patrzyły na ociężałą mamę. Wiem, że teraz powinno mi być łatwiej, ale wiem też, że wszystko zależy ode mnie – pani Renata zajmuje się stylistyką paznokci to siedząca praca, dlatego oprócz zdrowego odżywiania się musi także wprowadzić w swoim życiu więcej ruchu. – Tym razem się nie poddam – ociera łzy i pokazuje trzy niewielkie ślady na brzuchu po laparoskopowym nakłuciu. – Nie pójdzie to na marne – zapewnia i szykuje się do opuszczenia szpitala. Teraz zaczyna nowe życie. DAB 

Podziel się informacją ...
  • 133
  •  
  •  
  •  
  •  
  •