Extra

Saperzy w Głogowie nie mają dnia bez walki. Ziemia oddaje coraz więcej niewybuchów5 min na czytanie

Saperzy w Głogowie nie mają dnia bez walki. Ziemia oddaje coraz więcej niewybuchów

Saper jak rolnik, najwięcej pracy w polu ma wiosną i na jesieni, bo ziemia po każdej orce i wykopkach wydaje też zabójcze zardzewiałe plony. W kampanii cukrowniczej jeżdżą też na wezwania do cukrowni. Jednak jesienią najczęściej są wzywani do lasów, bo jesienią jest tam nie tylko wysyp grzybów, ale i niewybuchów. Po raz pierwszy zabiły na służbie.

Im dalej w las…
Ponad 70 lat po wojnie, a saperom przybywa roboty. Niewybuchy pojawiają się nawet w już oczyszczonych miejscach. – Chciałbym powiedzieć, że ten rok był spokojniejszy, ale nie był, statystyki nie maleją, tylko rosną – mówi chor. Jarosław Romanowski (46 l.), dowódca patrolu rozminowania nr 24. Do 25 października patrol 24 miał ponad 200 wezwań. Drugi głogowski patrol 22 podobnie, więc wynik trzeba podwoić. To więcej niż przez cały zeszły rok. I przoduje w nich powiat głogowski, z samego Głogowa było 45 wezwań. Wydobyli setki niewybuchów o wszelkim możliwym kalibrze. Są coraz bardziej niebezpieczne. W skorodowanej skorupie nadal tkwi aktywny materiał wybuchowy gotowy do eksplozji.

W tym roku znów mieliśmy w Głogowie spektakularne akcje wydobywania wielkich bomb lotniczych w centrum miasta z ewakuacją setek ludzi i zamykaniem mostu, relacjonowane na żywo przez ogólnopolskie telewizje. Zawsze sprawne i bezpieczne, ale zlekceważenie ewakuacji może być grzechem śmiertelnym. Bomba wydobyta latem z Odry zawierała do 139 kg materiału wybuchowego. Strefa rażenia ok. 1000-1200 m. w środku miasta. – Zagrożenie jest bardzo duże, nie tyle siłą wybuchu, co promieniem rażenia odłamkami – Ale jak pokazała niedawna tragedia w lesie koło Kuźni Raciborskiej, to saperzy są najbardziej zagrożeni, ryzykują życiem. – W naszej pracy nie dopuszczamy rutyny, bo jak się wkrada rutyna, traci się czujność i może dojść do nieszczęścia – tłumaczy, że saperzy szkolą się na okrągło, trenują, wymieniają doświadczenia na forach. To był pierwszy przypadek w kraju odkąd są patrole rozminowania.

Tym więcej niewybuchów
Dawno nie było takiego wysypu grzybów w lasach i takich tłumów grzybiarzy. W igliwiu można znaleźć także zabójcze „prawdziwki”. – Zawsze dzielimy rok na dwa okresy – wiosenny i jesienny, wtedy jest największe nasilenie pracy – Jarosław Romanowski przyznaje, że jesienią jeżdżą przede wszystkim do lasów. Tak jak w mieście, i tam w czasie spaceru możemy się natknąć na wszelkie możliwe niewybuchy, od bomb burzących, min przeciwpancernych, przeciwpiechotnych, pocisków odłamkowych, granatów po drobną amunicję strzelecką. Nie wszystkie przypominają jeszcze pociski. Jak się zachować, kiedy w igliwiu, mchu czy w ziemi zauważymy zardzewiały przedmiot?

– Ludzka ciekawość jest potężna, chciałoby się zobaczyć, co to jest – Jarosław Romanowski przestrzega: nie dotykamy, nie ruszamy, nie podkopujemy, nie przenosimy. – Najważniejsze to dobrze oznakować to miejsce, za pomocą taśmy, puszek, plastikowych butelek, co znajdziemy pod ręką, i powiadomić policję, nie bać się dzwonić – tłumaczy, że nawet wezwanie do skorodowanych rur jest ważne, bo świadczy o świadomości ludzi. – W ostatnich 10 latach nie było wypadków z ludnością cywilną, ale też świadomość jest większa – mówi Jarosław Romanowski. Profilaktyka w szkołach, czyli uświadamianie zagrożenia młodzieży, to część pracy saperów. W przeszłości wiele było wypadków śmiertelnych. – Najczęściej przez rozbrajanie, manipulowanie, rozkręcanie, przy piłowaniu zginęło w Szprotawie dwóch zbieraczy złomu – wspomina. W ostatnich 2-3 latach nasi saperzy nie jeżdżą już na zgłoszenia ze skupów złomu.

Samoistne eksplozje
Patrol 24 ma pod opieką osiem powiatów aż po Wałbrzych i Środę Śląską, patrol nr 22 objeżdża 14 powiatów woj. lubuskiego, dolnośląskiego i wielkopolskiego. Wszystko co tkwi w ziemi trzeba wydobyć, co do jednego. Dopiero wtedy saperzy będą mieli fajrant. Nie ma możliwości, że ziemia pochłonie i zneutralizuje bomby, wręcz przeciwnie. Im są starsze, tym bardziej niebezpieczne. – Materiał wybuchowy w nich zawarty w pełni zachowuje swoje właściwości mimo upływu lat po II wojnie światowej, ale znajdujemy również pociski z I wojny – saper tłumaczy, że skorupa koroduje, zapalniki są w coraz gorszym stanie i pocisk ulega rozkładowi, ale materiał wybuchowy jest cały czas aktywny. W ostatnich dniach potwierdził to głośny wypadek samoistnej eksplozji w Niemczech. – Na polu u rolnika w nocy detonowała bomba lotnicza – Romanowski szacuje, że musiała ważyć do 250 kg, bo lej miał średnicę ok. 9 m. i 4 m. głębokości. Więc nie ma rady, wszystkie niewybuchy trzeba znaleźć i zniszczyć. Ale nieprędko to się uda.
GH

Podziel się informacją ...
  • 81
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra